Nowe

Reprywatyzacja w Krakowie nie stała się tak nośnym tematem przedwyborczym, jak liczyli niektórzy politycy jeszcze kilka miesięcy temu. Okazało się, że Kraków to nie Warszawa. Tutaj kamienice przekazywały sądy, a nie magistrat, więc urzędników nie tak łatwo jest przerobić na „czarne charaktery” tej skomplikowanej opowieści. Ciągle jednak są tacy, którzy uparcie próbują na dramatach wielu lokatorów zbić swój kapitał przed nadchodzącymi wyborami.

Mieszkańcy Bronowic będą mieli park. Mamy już zapewnienie Agencji Mienia Wojskowego, że pas zieleni przylegający do fortu Bronowice nie zostanie przeznaczony na budowę mieszkań na potrzeby wojska, ale zostanie oddany miastu w zamian za inne działki. Zostanie tam urządzony park. Samego fortu jednak nie zamierzamy kupować. Zaraz Państwu wytłumaczę dlaczego…

Co do tego, że Kraków jest kojarzony jako miasto polskiego dziedzictwa narodowego – najcenniejszych zabytków oraz stolica kultury, nikt nie ma wątpliwości. Warto jednak pamiętać, że nie jest to jedyne oblicze Krakowa, bo dobrze wykorzystaliśmy ostatnie kilkanaście lat.

Jeszcze do niedawna kontrowersyjna sprawa reprywatyzacji kojarzyła się tylko z Warszawą. Ostatnio niektóre media próbują tę sprawę przełożyć także na Kraków. Czy słusznie? I tak, i nie. Wiemy, że w Krakowie także dochodziło do przejęć kamienic przez – mówiąc wprost – oszustów i było to zjawisko na dużą skalę. Różnice pomiędzy Krakowem a Warszawą są jednak zdecydowane.

Zgodnie z prawem w połowie listopada przekazałem radnym projekt budżetu miasta na przyszły rok. W dniu, w którym piszę ten felieton, podczas sesji radni rozpoczęli dyskusję o przyszłorocznych wydatkach Miasta, więc dziś jeszcze nie znamy ostatecznych decyzji. Z pewnością można już mówić o priorytetach, z myślą o których powstawał projekt – to drobniejsze inwestycje poprawiające jakość życia oraz znaczne środki na zieleń.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że rozwój turystyki w naszym mieście to konkretne korzyści dla mieszkańców pracujących w tej branży. Z drugiej strony coraz częściej mówimy o uciążliwościach związanych z ruchem turystycznym, wskazując przykłady miast takich, jak choćby Wenecja czy Barcelona, które zostały „zadeptane” przez turystów. Żeby więc móc wyważyć zyski i straty, kluczowa jest odpowiedź na pytanie: „Ile Kraków zarabia na turystach?”.

Duży ruch turystyczny to także większe wydatki Miasta – na sprzątanie, zapewnienie porządku i bezpieczeństwa, przygotowanie atrakcyjnej oferty kulturalnej, remonty infrastruktury itd. Oczywiste wydaje się, że turyści powinni się do takich wydatków dołożyć. W Polsce jednak opłata turystyczna nie istnieje. Poprzez Związek Miast Polskich zaproponowałem znowelizowanie ustawy o podatkach lokalnych i wprowadzenia możliwości pobierania takiej opłaty.

Jak co roku we wrześniu życie miasta nabiera tempa, jest więc i sporo nowości. Gimnazjaliści będą jeździć bezpłatnie komunikacją miejską, Miasto przygotowuje się do dofinansowywania termomodernizacji budynków, w których likwidowane są jednocześnie piece węglowe. Przed nami też historyczna decyzja – jak zagospodarować terenu pod estakadą kolejową, która powstanie w miejsce obecnego nasypu.

Jest takie powiedzenie, że historię tworzy się dwa razy – raz, gdy się w niej uczestniczy, a drugi, gdy się z niej wybiera to co się chce przekazać następnym pokoleniom. Mam wrażenie, że dziś jesteśmy świadkami tego drugiego procesu. Rada Miasta obraduje w sprawie zmian nazw ulic, które wymusza na nas tzw. ustawa dekomunizacyjna.

Już chyba nikt z nas nie wyobraża sobie, że w ścisłym centrum miasta nie funkcjonują przepisy o Parku Kulturowym. Pamiętam, jak po ich wprowadzeniu każdy spacer przynosił kolejne zachwyty nad elewacjami krakowskich kamienic, z których znikały olbrzymie reklamy w krzyczących kolorach. Dziś nie ma problemu reklam, ale zwracamy uwagę na nowe kłopoty – z nagabywaniem, ulotkami, kolorowym światłem, plastykowymi chińskimi „pamiątkami z Krakowa”. Nie ma wątpliwości, że po siedmiu latach czas na odświeżenie przepisów.