Kultura rozwiń menu
Fotografia wydarzenia
  • Data:

    2026-04-10 - 2026-04-30

  • Miejsce:

    Dom Norymberski, ul. Skałeczna 2

  • Kategoria:

    Wystawy czasowe

Powojenna suburbanizacja i masowa produkcja przedmieść (model Levittown) w USA kojarzy nam się dziś z ideologią zamknięcia kobiet w sferze domowej i określonym modelem rodziny nuklearnej jako bastionu stabilności społecznej.  Te prefabrykowane, niemal identyczne domy jednorodzinne, finansowane dzięki kredytom hipotecznym dla weteranów (GI Bill), sprzedawane były głównie białej klasie średniej, by w czasie zimnej wojny stać się symbolem klasowej aspiracji,  przestrzenią porządku i prywatnej konsumpcji, ale też elementem ideologii antykomunistycznej. Suburbię lat 50. zamieszkują pozbawione realnej władzy ekonomicznej strażniczki moralności i konsumentki sprzętu AGD, do których kierowane są liczne reklamy pralek, odkurzaczy i lodówek jako narzędzi „wyzwolenia” kobiet. Mit kobiecej natury znajdującej spełnienie w dbaniu o dom i rodzinę zostanie później zdemistyfikowany przez Betty Friedan, która pokaże rozdźwięk między ideologią szczęścia a realnym doświadczeniem pustki, depresji i frustracji wykształconych kobiet zamkniętych w suburbiach.

Choć wiemy, że zmitologizowana suburbia była po prostu materialną infrastrukturą powojennego kapitalizmu, narzędziem przenoszenia kobiet z rynku pracy do sfery prywatnej będącej przestrzenią konsumpcji i opresyjnej standaryzacji życia codziennego, romantyzacja patriarchalnego modelu rodziny wraca współcześnie wraz z estetyką spod znaku tradwife. Ta estetyzowana rekonstrukcja lat 50. idealizująca dom jako przestrzeń „powrotu do naturalnych ról płciowych” nie jest tylko ładnym trendem wspieranym przez algorytmy Instagrama. To element antyfeministycznego backclashu podchwytywany przez prawicowe think tanki, ruch alt-right i influencerów manosfery. Ideologia tradwife dobrze wpisuje się w logikę rynku jako kapitalistycznej estetyki tradycji naturalizając nieodpłatną pracę reprodukcyjną kobiet, jednocześnie akumulując kapitał kulturowy i finansowy poprzez przekształcanie życia prywatnego w produkt medialny. To sprytne połączenie konserwatywnej ideologii z neoliberalnym projektem uproduktowienia siebie być może żeruje na tęsknocie za stabilnością, którą odczuwa pokolenie doświadczające ekonomicznej niepewności i globalnego kryzysu. Jednocześnie jego siła polega na wizualnym uwodzeniu: w mediach społecznościowych funkcjonuje jako starannie wystylizowany spektakl domowego życia, którego piękne obrazy spokoju i harmonii niemal hipnotyzują odbiorców.

Zestawiając archiwalne ujęcia z Ameryki lat czterdziestych i sześćdziesiątych z własnymi fotografiami idealnie wystylizowanych martwych natur, Agata Mendziuk uruchamia jeszcze jeden poziom odniesień kulturowych – ten związany z najbardziej drastycznymi formami propagandy XX wieku. W swoich kompozycjach wykorzystuje kuchenne akcesoria pochodzące z filmowego studia Babelsberg, którego historia sięga początków kina, ale które w latach trzydziestych i czterdziestych było również zapleczem produkcyjnym dla licznych filmów propagandowych nazistowskich Niemiec. W tej perspektywie estetyka domowości, pozornie niewinna, związana z kuchnią i codzienną organizacją życia zaczyna niepokojąco rezonować z narodowo-socjalistycznymi hasłami – od „Kinder, Küche, Kirche”, po wizualne strategie estetyzowania codzienności, w których porządek domowy stawał się narzędziem dyscyplinowania ciał i utrwalania nazistowskiej ideologii.

Trudno zarazem nie ulec urokowi estetyki tych kompozycji. Mendziuk buduje obrazy o niemal klasycznej harmonii, doświetlone miękkim, rembrandtowskim światłem. Tworzy niemożliwe stosy, czarujące choreografie ostrych przedmiotów i wyszukanych narzędzi kuchennych: są tu imadło, nożyk do obierania, dziwaczne nożyczki z czterema otworami na palce, piła, szpilki. Przedmioty te, przypominające zarazem subtelne narzędzia tortur, oddziałują na delikatne organiczne tkanki – owoce, warzywa, jajka, a nawet gąbkę z jej niewidzialną mikroflorą. Wiemy, że ta materia jest żywa, bo podlega cyklom rozkładu i dezintegracji. W hipnotyzującej estetyce tych obrazów splatają się więc przyjemność spojrzenia i przyjemność konsumpcji. Choreografia tych pięknych stosów jest chwiejna, zdaje się przeczyć grawitacji; napięta równowaga kompozycji sugeruje zarówno porządek, jak i możliwość katastrofy. To, co widzimy, jest jednocześnie żywe i podatne na przemoc, kruche i podporządkowywane narzuconej strukturze. Zestawienie kompozycji Mendziuk z archiwalnymi obrazami Ameryki przywołują foucaultowską metaforę „uległych ciał” – organicznej materii cielesnej poddawanej dyscyplinie, modelowanej przez systemy władzy i produkcji. Wczesny kapitalizm rzeźbił takie tkanki poprzez przymus pracy, ćwiczenie i normatywne kształtowanie codziennych praktyk.

Trudno dziś uwierzyć, że fotografia rodziny odwróconej plecami, przywołująca skojarzenia z gestem ustawienia do rozstrzelania, powstała pierwotnie jako obraz reklamowy. Kapitalizm i patriarchat od dawna posługuje się atrakcyjnymi obrazami, by ukrywać przemoc struktur, które podtrzymują ich porządek. Konsumpcja, propaganda i estetyczna przyjemność spojrzenia splatają się tu w jeden wizualny mechanizm. „I’m afraid of Americans” – powtarzam za Davidem Bowiem – zastanawiając się który stos runie? A który zapłonie? Czyje plecy się ugną? A kogo nie da się złamać?

***
Wystawa prac Agaty Mendziuk, organizowana jest w ramach roku jubileuszowego 30- lecia Domu Norymberskiego w Krakowie, a także w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie i festiwalu Cracow Art Week KRAKERS.

Wernisaż z udziałem artystki: piątek, 10.04.2026, 18.00
Oprowadzanie kuratorskie: sobota, 25.04.2026, 17.00
Kuratorka: dr Anna Chromik

Wystawę można oglądać: wt- pt. 11.00-17.00 w terminie: 10-30.04.2026
oraz w ramach  ART GALLERY WEEKEND KRAKERS: 24-30.04.2026 w godzinach 11.00- 17.00.

Wstęp wolny!