Rada Miasta rozwiń menu
Serwis uzywa plików cookies zgodnie z polityką prywatności pozostając w serwisie akceptują Państwo te warunki

Uwaga, tu będzie wycinka!

Warto jednak zrobić coś nie tylko dla dobra drzew, ale też dla dobra i spokoju mieszkańców, którzy chcą wiedzieć, kiedy i dlaczego ktoś wycina nasze drzewa. Po to Miasto obiecało taki system mieszkańcom. Teraz jedyne, co powinno zrobić, to dotrzymać słowa.

Fot. archiwum prywatne
archiwum prywatne

Budzi cię ryk piły pod oknami, pospiesznie zrywasz się z łóżka, podchodzisz do okna i widzisz, że ktoś wycina wiekowe drzewo przy twoim bloku. Jesteś senny, nie rozumiesz, co się dzieje. Wstają też zaniepokojone dzieci, podbiegają do ciebie i pytają: „Co się dzieje z naszym drzewem?!”. Stoicie, patrzycie i zastygacie w bezsilności. Próbujesz znaleźć jakieś informacje, wchodzisz na miejską stronę, przeglądasz kolejne zakładki, podstrony, hasła, jednak to jak szukanie igły w stogu siana. W końcu trafiasz na Biuletyn Informacji Publicznej, tu z kolei kluczysz w labiryncie trudnych słów i skomplikowanego menu. „Zaufaj nam, to tylko wycinka” – słyszysz potem od krakowskich urzędników.

Temat wycinek odżywa zawsze jesienią, gdy kończy się okres lęgowy ptaków i ciąć można zgodnie z prawem. I trudno, aby nie budził emocji, wszak często usuwane są dojrzałe drzewa, które rosły zanim się urodziliśmy albo rosły razem z nami. Tematem niewystarczającego sposobu informowania o wycinkach drzew zajmowała się już poprzednia Rada Miasta Krakowa, o czym informował miejski portal www.krakow.pl w artykule „Dla dobra drzew”. Ze zdumieniem odkryłem także, że stworzeniem wygodnego dla mieszkańców systemu informowania o wycinkach władze miasta zobowiązały się zająć już dawno temu. – Uznaliśmy, że krakowianie powinni być lepiej informowani o wycinkach w mieście – wyjaśniał prawie sześć lat temu Michał Pyclik z biura prasowego ZIKiT. „Jedną z nowości będzie mapa Krakowa, na której znajdziemy miejsca, gdzie prowadzone będą prace wycinkowe, na podstawie decyzji wydanych przez Miasto. Mapa pokaże także rejony, gdzie będzie nasadzana nowa roślinność” – pisał wtedy „Dziennik Polski”.

Stworzenie przejrzystego systemu informacji o usuwanych drzewach stało też u podstaw powołania w 2015 r. Zarządu Zieleni Miejskiej. Zapowiadano wtedy także troskę o drzewa sędziwe, które w miastach mają bardzo trudne warunki do życia. Mam wrażenie, że zarówno o jednym, jak i o drugim zapomniano w pędzie rewitalizacji istniejących już parków, tworzeniu parków kieszonkowych czy łąk kwietnych, które stały się, pozytywną skądinąd, wizytówką Krakowa. Zadaniem Zarządu Zieleni Miejskiej powinno być nie tylko tworzenie nowego, ale także – a może przede wszystkim – dbanie o to, co już mamy. Warto jednak zrobić coś nie tylko dla dobra drzew, ale też dla dobra i spokoju mieszkańców, którzy chcą wiedzieć, kiedy i dlaczego ktoś wycina nasze drzewa. Po to Miasto obiecało taki system mieszkańcom. Teraz jedyne, co powinno zrobić, to dotrzymać słowa. Dlatego nie mogę zrozumieć odpowiedzi na moje pytanie w tej sprawie, jaką otrzymałem w 2019 r. od prezydenta Jacka Majchrowskiego. Prezydent odpisał wtedy, że Urząd Miasta w sposób wystarczający informuje krakowian, a dodatkowe postawienie tablic informacyjnych byłoby bardzo kosztowne. A tym bardziej nie mogę zrozumieć argumentu, że ich obecność „niekorzystnie wpłynęłaby na estetykę miejsca”.

Wróćmy na koniec do mieszkańca, któremu wycięto drzewo. A gdyby tydzień wcześniej dowiedział się, że to się stanie? Gdyby Urząd Miasta postawił mu tablicę informacyjną przy drzewie, otoczył teren taśmą, a na drzwiach bloku przyklejono by mu kartkę z informacją o planowanej wycince i odesłaniem do miejskiego portalu? Brzmi nieprawdopodobnie? Tak właśnie robi się w Warszawie: wystarczy, że wejdziesz na stronę mapa.um.warszawa.pl, klikniesz „Zieleń” i zakładkę „Wycinka drzew” i widzisz na mapie drzewa, które w najbliższym czasie będą usunięte, również to „twoje” drzewo. Wiesz, kiedy to się stanie, co jest przyczyną wycinki i masz wgląd we wszystkie decyzje administracyjne w tej sprawie. Ponadto dowiadujesz się, jakie drzewa i gdzie zostaną posadzone w zamian za to wycięte. Tak ze swoimi mieszkańcami od 2018 r. rozmawia Warszawa. A w Krakowie bez zmian – „nie da się”.

Łukasz Maślona, radny Miasta Krakowa, członek Komisji Kształtowania Środowiska UMK

Tekst ukazał się w dwutygodniku Kraków.pl

pokaż metkę
Osoba publikująca: KATARZYNA MALETA-MADEJSKA
Podmiot publikujący: Kancelaria Rady Miasta Krakowa
powrót

Zobacz także

Znajdź komunikat