Wianki
W dawnych wierzeniach i obrzędach
słowiańskich, sięgających swymi korzeniami czasów przedchrześcijańskich,
niezwykłą rolę odgrywała obserwacja naturalnego rytmu życia natury.
Szczególne znaczenia miały zawsze te dni, które stanowiły przesilenie
pomiędzy jedną a drugą porą roku. Wtedy też odprawiano najważniejsze
obrzędy, połączone z świętowaniem. Takim dniem, a właściwie nocą,
było przesilenie wiosenno - letnie, kiedy
to noc jest najkrótsza a dzień najdłuższy. Akcentujemy rolę nocy, bo
właśnie nocą odbywały się centralne obrzędy.
W obrzędach pogańskich przywiązywano dużą rolę do
znaków. W czasie tego święta najważniejszymi były dwa: ciemność
i światło.
W środku nocy społeczność osady słowiańskiej udawała się na jakieś
odludne miejsce, często na stare cmentarzysko. Miejsce odludne potęgowało
ponure oddziaływanie ciemności, która symbolizowała wszystkie
lęki człowieka, łącznie z tym największym, lękiem przed śmiercią. Tej
nocy jednak ciemności zadawano kres. Na uroczyskach zapalano ogromne ogniska,
które płonęły aż do rana, towarzysząc śpiewom, tańcom i wreszcie
rozmaitym hulankom i swawolom. W kulminacyjnym momencie uroczystości,
dziewczęta puszczały na wodę wianki, uplecione z rozmaitych ziół i kwiatów.
Wiankom tym przypisywano działanie magiczne, wierząc w ich moc
zapewniania urodzaju. Były też one
symbolem dziewictwa. Dziewczyna, która puszczała
na wodę wianek, liczyła na to, że wyłowi go właśnie ten...sercu
najbliższy, który wraz z ręką będzie
mógł także sięgnąć po...wianek. Obrzędom
tym nadano nazwę „Sobótki”,
co nie ma związku z szóstym dniem tygodnia, ale właśnie
z miejscem odosobnionym.
Wraz z chrystianizacją Europy,
w miejsce pogańskich obrzędów, kościół
wprowadzał własne święta.
Przykładem takiej działalności jest właśnie ustanowienie wspomnienia
św. Jana Chrzciciela w tym miejscu w kalendarzu rocznym, w którym
obchodzono sobótki. Obrzędy sobótkowe
kultywowano wprawdzie nadal, ale traciły one swój pogański
charakter, stając się rodzajem
ludowego festynu. Święto wianków znane
było w całej Polsce. Bardzo uroczysty przebieg miało w Warszawie nad
Wisłą, gdzie gromadziły się tłumy mieszkańców miasta. W Krakowie
świętowano nad Wisłą, ale także nad jej dopływami: Rudawą, Dłubnią,
Prądnikiem i Wilgą. Ognie sobótkowe palono na
okolicznych wzgórzach, okalając miasto płomiennym
kręgiem. Po aneksji Krakowa przez Austrię (1846r.)
kultywowanie tych prasłowiańskich obrzędów stało się jednym z przejawów
manifestacji patriotycznej. Dlatego też
Wianki gromadziły coraz większą publiczność. Uroczystości
sobótkowe nabierały z latami charakteru patriotycznego. Nie
bez znaczenia było i to, że w
Krakowie tradycja puszczania wianków na wody wiślane
stopiła się w jedną całość z legendą o Wandzie
co nie chciała Niemca. Stało
się tak zapewne dlatego, że wawelska królewna zginęła
zarówno w obronie swego ludu jak i swej czci dziewiczej. Szczególną
rolę odegrał tu jednak utwór Stanisława Wyspiańskiego, Legenda,
w którym genialny artysta stworzył
niezwykle sugestywny świat wiślanych rusałek, nimf, które przyjmują
Wandę do swego podwodnego królestwa. Wizja
Stanisława Wyspiańskiego wywarła też wyraźny wpływ na przebieg
uroczystości wiankowych w Krakowie. Od końca XIX w. stałym i jedynym
miejscem tego święta stało się zakole wiślane pod Wawelem, w którym
artysta widział niezwykle piękny, naturalny
amfiteatr. Przez pewien czas, przed pierwszą wojną światową, organizacją
Wianków zajmowało się towarzystwo gimnastyczne „Sokół”.
W okresie dwudziestolecia międzywojennego nową
jakość widowiska stworzono w ramach
powstałych wtedy Dni Krakowa. W przedstawieniu pojawiły się wyraźne
elementy nawiązujące do historii Polski i Krakowa. Całość nabrała zarówno
smaku jak i rozmachu. Po II wojnie światowej stworzono pod Wawelem
nowy rodzaj widowiska zwanego „światło i
dźwięk”. Składało się ono
zawsze z dwóch części. W pierwszej miał miejsce swoisty spektakl teatralny
na bulwarach wiślanych, druga część to
oczekiwany przez krakowian wielki pokaz ogni sztucznych, największa atrakcja
święta. W latach siedemdziesiątych organizatorem Wianków
była Gazeta Krakowska (zwana przez krótki czas Gazetą
Południową). W latach osiemdziesiątych
(po wprowadzeniu stanu wojennego) wianki nie odbywały się. Wznowione w 1992
r. z inicjatywy Urzędu Miasta Krakowa od
razu powróciły do dużej popularności. W
ciągu minionych ośmiu lat władze Miasta powierzały organizację tej
imprezy różnym instytucjom. Dzięki temu
Krakowianie mieli możność oglądania widowisk różniących się od siebie
tak scenariuszem jak i jakością wykonania. Wymagająca publiczność
spektakle te oceniała raz bardziej przychylnie innym razem krytycznie.
Może i słusznie. Piękna
i Magiczna przestrzeń pod Wawelem, która
ogniskuje wielowiekową przeszłość Krakowa, zobowiązuje do wybitnej kreacji
artystycznej.
|