Juvenalia
Juvenalia to tradycja młoda
i zamierająca jednocześnie. Wszystko rozpoczęło się w 1954 r. od
zorganizowanych w Lesie Wolskim Igrców Żakowskich.
W tej pierwszej studenckiej zabawie, nawiązującej
do tradycji krakowskich majówek, brali udział studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Rok później do zabawy włączyli się także studenci krakowskiej
Politechniki. Pomysł urządzania swoistego święta studenckiego przyjął się
nad podziw szybko. W roku 1956 zabawa przeniosła
się w centrum Krakowa. Wtedy też pojawiła się jej nowa nazwa -
Juvenalia. Za pomysłodawcę tej imprezy uważa
się Hieronima Kubiaka, wówczas studenta socjologii, później
znanego działacza partyjnego, zaliczanego do tzw. ewentualnie
reformowalnych. Nazwę Juvenalia
wymyślił podobno późniejszy dziennikarz, Stefan
Bratkowski.
Ludzi pamiętających te czasy
zadziwia do dnia dzisiejszego jak w ciemną noc stalinizmu, mogła tak
spontanicznie, radośnie i tylko dla zabawy, wybuchnąć taka zabawa. Fiesta
pomiędzy ponurymi i nudnymi imprezami urządzanymi zawsze ku czci i obowiązkowo
w słusznej sprawie. Po pierwsze, jak się wydaje, władze rozumiały
potrzebę wypuszczenia nieco pary z kotła rozgrzanych umysłów
studenckich, po drugie, zbliżał się polski październik 1956 r., po
trzecie wreszcie, wzorowe zachowanie studentów w czasie pierwszych obchodów,
przekonało miejscowych partyjnych kacyków o nieszkodliwości tych
radosnych praktyk.
Bardzo prędko wykształcił się pewien scenariusz tej
zabawy, często zresztą traktowany dość dowolnie. Trwała ona zawsze
trzy dni. Już do piątku krakowianie podziwiali ciągnące z miasteczka
akademickiego barwne korowody studentów, poprzebieranych zrazu byle
inaczej niż na codzień, następnie coraz wymyślniej. Zdarzały się także
stroje mniej wymyślne ale...hm. Któregoś roku po ulicach paradował
student ubrany w worek z przeźroczystej folii i tyle. Obok niego
elegancko przebrany kolega informował przechodniów, że jest agentem
estradowym pierwszej polskiej gołej d.... Śmieszne? Może nie, ale w
tych dniach wiele studentom uchodziło na sucho. Już w późnych latach
siedemdziesiątych, po Krakowie chodził bean przebrany za rakietę, na której
widniał napis Persching. Była
to aluzja do prasowej i telewizyjnej nagonki propagandowej przeciw amerykańskim
zbrojeniom.
Ważnym momentem pierwszego dnia imprezy było spotkanie
z prezydentem miasta, który uroczyście przekazywał młodzieży klucze
do bram miasta, co miało symbolizować przekazanie studenckiej braci władzy
nad Krakowem.
W niedzielę następował najważniejszy dzień zabawy,
której kulminacją był wielki bal pod gołym niebem na krakowskim rynku.
W czasie tego balu wybierano Miss Juvenaliów, zwaną
później niezwykle wdzięcznie (i nie naśladowczo) Najmilszą
Studentką Krakowa. Pierwszą zwyciężynią
tego konkursu była Alicja Bobrowska. Pamiętne
były Juvenalia w roku 1964, w roku gdy Uniwersytet
Jagielloński obchodził 600 lecie swego
istnienia. Ponieważ rektorem był wówczas prof. Kazimierz Lepszy, studenci
bawili się pod hasłem od Kazimierza Wielkiego do Kazimierza
Lepszego, które to hasło nie wiadomo
czemu irytowało towarzyszy z Komitetu Wojewódzkiego PZPR. W latach
siedemdziesiątych atmosfera Juvenaliów trochę
się skwasiła. Wydarzenia z lat 1970 i 1976, rosnące napięcia społeczne,
zwłaszcza w krakowskich środowiskach akademickich, znajdowały odbicie w
coraz liczniejszych przebraniach czy zachowaniach studentów, wyrażających
opozycję wobec władz. Wiele osób traciło też ochotę do zabawy. Młodość
jednak miała swoje prawa więc zabawa trwała. Aż wreszcie ucichła. 7.05.
1977 r. w kamienicy przy ul, Szewskiej 7, odnaleziono zmasakrowane zwłoki
Stanisława Pyjasa, studenta filologii polskiej UJ, znanego ze swej działalności
opozycyjnej. Oburzeni akademicy wezwali do bojkotu Juvenaliów.
W niedzielę 15.05, zamiast radosnej zabawy na
rynku, przez Kraków przeszedł milczący marsz ubranych na czarno studentów.
Juvenalia nie odbyły się ani w
tym ani w 1979 i 1980 roku. Odbyły się, choć skromne, w pełnym nadziei
1981 r. W kolejnych latach, latach stanu wojennego i tzw. trzeciego
etapu reformy, nikomu nie było do śmiechu.
Maj w Krakowie był zwykłym majem. Mimo wysiłków władz, które
organizowały różne imprezy i koniecznie chciały pokazać, że wszystko
idzie ku dobremu, studenci pozostawali w akademikach. Dopiero po 1989 r. na
nowo pojawiają się Juvenalia, choć
w skromniejszej formie. Czy dawne Juvenalia powrócą?
Raczej wątpliwe. Powstały nagle, były dla młodzieży Krakowa niczym łyk
świeżego powietrza dla trzymanego w dusznym pomieszczeniu. Siłą tej
zabawy była jej spontaniczność. Dzisiaj okazji do zabawy studenci mają
wiele.
|